piątek, 21 stycznia 2011

Profanacja

Jak dziadowie i pradziadowie współczesnych Włochów widzą co obecnie nazywamy pizzą to zapewne przewracają się w grobach..

Pizza w tradycyjnej formie była pszennym płaskim plackiem posmarowana sosem pomidorowym, wyłożona mozzarellą, a w przypływie dużej awangardy także plastrami dojrzewającej szynki.
Według historycznych przekazów pierwsza pizza powstała w 1889, kiedy Neapol odwiedziła królowa Włoch Małgorzata (Margherita) Sabaudzka. Tamtejszy piekarz przygotował na jej cześć specjalną potrawę – pizzę, w której podstawowymi składnikami były: pomidory (czerwień), ser mozzarella (biel) i bazylia (zieleń), reprezentujące narodowe barwy Włoch.*
 *źródło: Wikipedia

No, ale przestańmy skupiać się  na pierdołach. Weźmy się za gotowanie.

Przepis na ciasto, który Wam pokażę, pewnie coś tam wspólnego z tradycyjną pizza ma, reszta już może niekoniecznie ;) Na jedną połowę wrzucimy bowiem: czosnek, świeżego ananasa i boczek ( tak, tak od polskiej świnki); a na drugą: podróbkę oscypka ( na ciepło i tak nikt się nie skapnie), boczek i żurawinę.

Ale tak właściwie się nie sugerujcie… wwalcie na swoją pizzę co chcecie :)

To zaczynamy:

Ciasto

- mąka – zgodnie z zasadą pół torebki (ile się wsypie), wystarcza to na całą piekarnikową blaszkę ( no to co, że będzie kwadratowa…)
- drożdże – pół opakowania drożdży babuni (nie, nie wiem ile to gram)
- łyżeczka soli
- woda
- oliwa z oliwek (trochę)

Mąkę wsypujemy do miski. Robimy w niej dołeczek, do którego wkruszamy drożdże i zalewamy pół szklanki cieplej wody. Zostawiamy na 10 min.



Po tym czasie dodajemy sól, oliwę i dolewamy tyle wody, aby móc zagnieść ciasto (można podlewać w trakcie)…i zagniatamy. Gotową kulkę zostawiamy w misce, przykrywamy ściereczką i zostawiamy w spokoju na jakieś pół godziny – daje nam to dużo czasu na ogarnięcie reszty.

Wsad do pizzy
 
- sos pomidorowy – ja używam Pudliszek, ze słoika – boloński i do spaghetti będzie ok. (oczywiście jeśli masz za dużo wolnego czasu możesz zrobić sos samodzielnie

- ser – nie musi być mozzarella. Dada się każdy łagodny w smaku, który nie jest pleśniowy, np. ementaler, morki. Ser pleśniowy (jak masz ochotę dodawaj na wierzch niezależnie od sera podstawowego)

- reszta wg uznania, wielkość pizzy, którą robimy, tj. na całą blachę pozwala spokojnie na to, aby każda ćwiartka była inna

*ja użyję: pierwsza połowa: świeży ananas, boczek, czosnek; druga połowa: podróbka oscypka, boczek, żurawina (ale dopiero po wyjęciu z pieca)

No dobra, ciasto nam wyrosło, składniki przygotowane…. Rozgrzewamy piekarnik… yyyy… chyba 180 stopni będzie ok. ;). I teraz są 2 szkoły: albo blaszkę smarujemy oliwą albo wysypujemy grubą warstwą mąki. Ja używam oliwy – Ty zrób jak uważasz. 

Ugniatamy kilka razy naszą uciekającą już z miski kulkę i rozciągamy na blaszce (poradzisz sobie palcami, wałek jest tu zbyteczny). Ciasto smarujemy sosem, wysypujemy serem i układamy nasze pozostałe składniki (tak, tu akurat kolejność ma znaczenie). Wierzch możesz skropić lekko oliwą i posypać ulubionymi ziołami.

Wkładamy naszą pizze do piekarnika. Piekłam ją już w wielu piekarnikach i tak naprawdę nie da się określić czasu pieczenia… Po 10 min należy sprawdzać czy już jest upieczona, powinna być rumiana od spodu (można podważyć szpatułką), ser powinien być roztopiony a składniki wyraźnie poddane obróbce cieplnej.

Mój obecny piekarnik jest jeszcze o tyle niemiły, że przypala z jednej strony, stąd po jakiś 7 min obracam moją pizzę, żeby upiekła się równomiernie.

No a teraz czas jeść !!!



Jeszcze kilka przydatnych rad:

- do ciasta możesz dodać zioła i czosnek – zawsze jakaś odmiana

- otręby też możesz dodać –wtedy sobie wmówisz, że jest dietetyczna (boczek przecież też był chudy…)

- nie dodawaj za dużo wodnistych składników – ogranicz ilość świeżych pomidorów

- po wyjęciu z piekarnika odczekaj jakieś 3 min, żeby trochę odparowała – będzie się ją łatwiej kroić

- naprawdę nie ma sensu robić mniejszej – nawet nie ściemniaj, że nie lubisz zjeść zimnej pizzy na śniadanie

- ta porcja sprawi, że trzy osoby nie będą wstanie wstać z kanapy

- sześć osób naje się na tyle, że istnieje szansa, że spróbują sałatki, którą zrobiłeś/zrobiłaś dla urozmaicenia

A tu jeszcze kawałek historii. Pizza z babskiej imprezy mojej i Śpiącej Królewny – tak poszła cała…ale ilość wina również była odpowiednia….


3 komentarze:

  1. muszę przyznać, że zacnie to wszystko wygląda. kto kręcił placka? jako prawdziwy smakosz pizzy, powinienem jutro pobiec po składniki. dam znać jak wyszło!;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ahhh ohhh ! nie wiem czy Śpiącej Królewnie wypada przeżywać wirtualny orgazm na widok pizzy, ale to właśnie ma miejsce! i to przed monitorem w pracy - bój się Boże ! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. oscypek i żurawina rulez :D:D:D

    OdpowiedzUsuń