W grudniu poszukując przepisu na zakwas buraczany (jaki moja babcia zwykła była robić na wigilię) z przeznaczeniem na wigilię fusion z moimi przyjaciółmi (po której kuchnię sprzątałam tydzień – serdeczne pozdrowienia dla dziewczyn :P) natknęłam się na blog Czesława Białczyńskiego. Nie dość, że znalazłam tam 7 (słownie: siedem) przepisów na kiszone buraki to jeszcze uświadomił mnie, że można kisić grzyby (tak, grzyby). Poza tym zachęca tam do wcinania kwiatków z naszych łąk i ogródków, ale że mamy połowę stycznia zostawmy sobie ten temat na później.
Kisimy buraki
Kisimy buraki
Tutaj kluczowy jest sprzęt… potrzebujemy dużego szklanego bądź kamionkowego naczynia (metal jest wykluczony). Ja używam dużego zamykanego słoika z Ikei (zdjęcie poniżej), nie mam pojęcia jaką ma pojemność. Podejrzewam, ze 3l…
Jeśli chodzi o sam przepis to najbardziej spodobał mi się ten z jabłkami i warzywami… oczywiście, żaden przepis jaki znajduję nie jest idealny i muszę go dostosować pod moją leniwą i niepokorną naturę. Pewnej modyfikacji poddałam również i ten….
Składniki:
- 1 kg buraków – pewnie cały do słoika nie wejdzie, ale i tak tyle zawsze kupuję – później jak zostanie jeden czy 2 buraki zużywam je do wywaru barszczu
- marchewka
- pietruszka
-jabłko
- kawałek selera
- kilka ząbków czosnku (definicję kilka podałam w poprzednim wpisie)
- sól
- woda
- sok z kiszonej kapusty – kup sobie trochę kapusty na sałatkę, postaraj się nakładać taką najbardziej mokrą, a później sok odciśniesz do słoika
- cukier
I zaczynamy zabawę:
Warzywa i czosnek obieramy i kroimy, jabłek nie obieramy i kroimy na ósemki. Do słoika wkładamy wszystkie składniki , tak aby wierzchnią warstwę stanowiły buraki. Wierzch posypujemy łyżką cukru. Gotujemy wodę z solą w proporcjach łyżka soli na 1,5 l wody i taka ilość mniej więcej wystarcza na ten słoik. Studzimy i lekko ciepłą zalewamy po sam wierzch nasze warzywa. Na koniec odciskamy do słoika sok z kapusty kiszonej zakupionej na surówkę.
Dlaczego sok? Da nam pożywkę bakteryjną i buraki zamiast 5 dni będą się kisić 3… poza tym mamy dużo większą szansę, że ukiszą się a nie zgniją.
Następnie 3 razy dziennie mieszamy zawartość słoika drewnianą łyżką. Kiedy zawartość wyraźnie zaczyna musować, czyli po około 2 dniach. Sprawdzamy czy kwaśność już nam odpowiada, jak nie - kisimy dalej, jak tak - chowamy zamknięty słoik do lodówki. Po około dobie oddzielamy sok od warzyw i zlewamy go do butelek. Tak, ta po wieczornym winie będzie świetna!!!
Warzyw nie wyrzucamy, możemy jeszcze zrobić z nimi fajne rzeczy.
Gotujemy barszcz
Wrzucamy do gara kiszoną włoszczyznę i jabłka oraz część buraków, dajemy 1 lub 2 buraki, które nie zmieściły się nam do kiszenia, jedną marchewkę i pietruszkę. Możemy dodać kawałek boczku, kiełbasy, suszone grzyby – tutaj kolejność dowolna. Wlewamy wodę (no nie wiem ile..jak na zupę, po prostu).
Jak nasz wywar się ugotuje, czyli po jakiś 45 min wyjmujemy wygotowane warzywa i wlewamy zakwas, który czekał na ten moment w lodówce. Tylko nie wszystko na raz….sprawdzajcie stopniowo, czy osiągnęliście taki efekt smakowy, na jaki macie ochotę. Oczywiście później doprawiamy do smaku: sól, cukier, oregano, liść laurowy, jałowiec – nie zamierzam Was ograniczać dodajcie te przyprawy, które lubicie!!!
S.O.S.
1. za dużo zakwasu – dolej trochę wody, możesz dodać trochę cukru i będzie OK.
2. za mało zakwasu a zapasy w lodówce się skończyły – tutaj doskonale sprawdzi się sok z cytryny bądź ocet z białego wina, tylko też z umiarem
WAŻNE !!!
Po dodaniu zakwasu do wywaru nie wolno go już zagotować!!! Straci on kolor i nie będzie smakować tak dobrze.
Ale zostały nam jeszcze buraki z kiszenia…
Sprawdzą się świetnie w roli zasmażanych buraczków. Wystarczy wrzucić je do blendera (albo pokroić jeśli tak jak ja nie posiadasz), wrzucić na głęboką patelnię, dolać wody, tak aby było jej trochę miej niż poziom buraków, dodać masło – tyle ile lubisz, bądź oliwę. Po ok. 45 min doprawiamy – koniecznie trzeba dać cukier. Można zrobić zasmażkę z mąki i zagęścić nimi buraki.
Z buraków można zrobić także całkiem niezłe sałatki….ale o tym innym razem….
Jeszcze kilka słów o blogu Białczyńskiego. Jest to niezwykle obszerne opracowanie dotyczące kultury słowiańskiej a tradycyjna kuchnia jest tu tylko niewielkim wycinkiem. Mimo to, można znaleźć tam wiele niezwykłych inspiracji, które można wdrożyć w naszych kuchniach. Więcej znajdziesz na: https://bialczynski.wordpress.com/
*zdjęcie buraka pochodzi ze strony https://bialczynski.wordpress.com/


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz