sobota, 15 stycznia 2011

To może coś ugotujemy? :)

Witam,

Jestem Kasia i  mam totalnego fioła na punkcie dobrego jedzenia. Je się po to żeby żyć, czy żyje po to żeby jeść? Ja zdecydowanie żyję by jeść i postaram się moją pasją do gotowania zarazić także Was :)

Nic nie działa tak dobrze na chandrę niż domowa pizza, a wieczór po okropnym dniu w pracy umili aromatyczna sałatka. 

Ostatni tydzień był pełen ciężkiej pracy wyzwań i mnóstwa stresu. Dlatego, więc dzisiaj ochoczo zaszyłam się w kuchni....Rezultatem jest krem z pomidorów z białym winem i mozzarellą ( co w przypadku nieposiadania blendera jest samo w sobie kolejnym wyzwaniem ;), chlebek czosnkowy i ciasto z kiwi.

No to zaczynamy....
ps. nigdy, ale to NIGDY nie stosuję dziwnych miar typu "szklanka mąki" wszystko robię na oko -  ile się z torebki nasypie...po co się stresować i zatruwać sobie życie także w kuchni?? :)

Krem z pomidorów

Potrzebne nam:
- 2 pomidory
- puszka pomidorów bez skórki (krojone czy w całości...nie skupiajmy się na pierdołach)
- cebula
- kilka ząbków czosnku - daj tyle ile lubisz, 1 czy 10...jakie to ma znaczenie? TOBIE ma smakować
- suszona bazylia (zasada: patrz punkt wyżej)
- suszony rozmaryn (patrz 2 punkty wyżej)
- pieprz (jw.)
- sól - no tutaj to może nie przeginajmy z ilością, bo efektem zbierania wody jest cellulit na dupie
- mozzarella (w kulce, kostce, tarta. Who cares?)
- białe wino - każde z wyjątkiem słodkiego i półsłodkiego będzie zajebiste
- oliwa z oliwek
- trochę masła - użyj takiego "trochę" jak uważasz
- 2 suche bułki
- świeża bazylia (ale jak nie lubisz to sobie daruj)

Co z tym robimy:

Po pierwsze suche bułki wrzucamy do małej miski i zalewamy wodą, następnie przyciskamy talerzem. Bierzemy się za resztę a bułki niech czekają na swoją kolej.
Cebulę kroimy w drobną kostkę, wrzucamy do garnka, zalewamy oliwą, dajemy TROCHĘ masła i kładziemy na małym ogniu. Gotujemy wodę i zalewamy wrzątkiem pomidory - musimy zdjąć z nich skórkę. Następnie kroimy je w kostkę i wrzucamy do gara z cebulą. Możemy nieco podkręcić ogień.
Jak pomidory zrobią się trochę ciapowate dodajemy: sól, pieprz, suszoną bazylię i rozmaryn. Niech popyka to jeszcze jakieś 2 min na ogniu.
Następnie wrzucamy pomidory z puszki, wlewamy pół butelki wina i wrzucamy 2 rozciapane, niewyciśnięte z wody (!) bułki. Wszystko mieszamy i zostawiamy kilka min na ogniu.
Czosnek drobno siekamy i dodajemy do garnka. I teraz...jak masz blender nie masz problemu....jak nie masz blendera to masz problem. Na szczęście z pomocą przyjdzie Ci tłuczek do ziemniaków - dokładnie rozgniatasz kawałki pomidorów i namokniętej buły, aby powstała w miarę jednolita całość. Ciapkę gotujesz jeszcze jakieś 3 min - tylko mieszaj !!! bo się przypali.
Później już tylko dajesz utartą mozzarelle - tyle ile lubisz i mieszasz. Po rozlaniu do misek można wrzucić na wierzch kilka liści bazylii. Ja bazylię lubię, jeśli Ty nie to spokojnie olej tą część.

Do zupy świetnie pasuje chlebek czosnkowy, który przygotujesz w czasie gotowania się kremu.

Chlebek czosnkowy


Potrzeba nam:
- mąka
- otręby (pszenne, owsiane, jakiekolwiek inne)
- mleko
- oliwa z oliwek
- drożdże - załóżmy 1/3 kostki Drożdży Babuni
-sól
-suszone oregano
- cukier
- kilka ząbków czosnku

Co z tym robimy?
wlewamy mleko do miski...załóżmy, że pół szklanki, wrzucamy pokruszone drożdże i trochę cukru (nie wiem...łyżka?) i zostawiamy na 10 min.
Po 10 min wrzucamy mąkę....1/4 torebki będzie git, otrębów powinno być o połowę mniej. Zagniatamy chwilkę na niedbałą breję i zostawiamy na 5 min. W międzyczasie siekamy drobno czosnek ( wersja dla leniwych - wyciskarka również jest zajebista).
Dodajemy do ciasta czosnek, jakieś pół łyżeczki soli i dolewamy oliwę... ile się wleje, ale mogą być 3 łyżki... i zagniatamy już na "ładne" ciasto (w razie potrzeby możemy dodać trochę wody).
Smarujemy blaszkę tłuszczem albo grubo wysypujemy mąką i rozciągamy na niej ciasto na okrągły placek grubości około 1 cm. wierzch smarujemy wodą i posypujemy oregano. Rozgrzewamy piekarnik (180 stopni?) i po jakiś 5 min wrzucamy blaszkę do piekarnika.
Nie mam pojęcia ile się piecze...tak około 10 min.

Ps. po 5 min pieczenia na chlebek można położyć ser, szynkę (najlepiej dojrzewającą) albo coś tam innego co lubicie i wydaje się Wam, że kompozycyjnie pasuje do smaku czosnku.

A co po zupie?? U mnie pojawiło się dzisiaj ciasto...w ciastach ekspertem nie jestem bo niestety przy ich pieczeniu proporcje wypadałoby zachowywać. Ale jak widać ciasto, które zrobiłam proporcje ma w dupie - i tak wyszło i to całkiem niezłe, bo już prawie połowa przeteleportowała się już na talerz mojego faceta.

Ciasto ucierane z owocami


Potrzeba nam:
- 6 jajek (tyle udostępniła mi dzisiaj lodówka)
- mąka
- olej
- proszek do pieczenia (ale jak nie masz to świat się nie zawali)
- cukier
- owoce - mogą być świeże i mrożone, truskawki, wiśnie, jabłka, śliwki...jeśli uważasz, że marchewka zgodnie z ustawodawstwem UE również jest owocem, to pewnie także się nada do tego ciasta...
Ja dzisiaj użyłam Kiwi (bo w Biedronce była promocja :P)

Co z tym robimy?
Jajka wbijamy do miski. Wsypujemy cukier, około szklanki, ale jak lubisz słodkie to pewnie jak nawet dasz 2 to świat się nie zawali.... I ucieramy. Następnie wlewamy olej (bladego pojęcia nie mam ile go było...)  i dodajemy mąkę - jeśli ciasto zrobiło się dość gęste ale nadal jesteś w stanie ucierać to jest już git.
Jeśli owoce są duże (jak np. kiwi) to kroisz je na kawałki. Ciasto wlewasz do formy, wrzucasz owoce.
Piekarnika rozgrzewać nie musisz, bo przecież i tak dopiero co wyjąłeś/wyjęłaś z niego chlebek czosnkowy. Jeśli jednak punkt chlebek został pominięty to włącz na 5 min zanim wrzucisz ciasto.
Ile się piecze? Nie wiem. Po 20 min zaczęłam stosować stary sprawdzony sposób - "na wykałaczkę". Jeśli wbijesz ją w środek ciasta i jest ulepiona ciastem to ląduje ono znowu w piekarniku, jak jest sucha to ciasto jest gotowe.

A tak w temacie ciasta... ;)


Moje dzisiejsze ciasto z kiwi wygląda tak ( i jak widać znika): 



1 komentarz:

  1. Piotrek F. ;) podrzucił mi kiedyś linka do Twojego bloga z komentarzem, że chyba masz fajne pomysły na gotowanie i tak sobie dzisiaj zajrzałam, zastanawiając się nad czymś do jedzenia, a tu pomidorówka na białym winie i ciasto marchewkowe! Nice! Zwłaszcza, że wczoraj obrałam hurtowo kilka marchewek i zastanawiam się, co z nimi zrobić :)

    OdpowiedzUsuń